Wszechświat okala próżnia a ziemię powietrze. Patrzysz, bywa czasem, ludzkim krokiem kieruje pustka. Po niezbadanej planecie bez maski ktoś stąpa. Sens jest jak światło, objawia litery. Bez światła są knieje i las gesty w mieście. Zaparzasz kawę, dzień się zaczyna, twą ścieżkę w orbitę światło rozwija. Orbitę, labirynt nie ma znaczenia. Pijesz kawę, idziesz drogą, cokolwiek robisz. W świetle nie ma błądzenia. Sens i powietrze otwierają oczy, więc tam w labiryncie po nitce kroczysz. Inaczej pełną piersią oddychać niż po niezbadanej planecie bez tlenu brykać. Czy pokój znika gdy światło w nim gasisz? Gdy światła jest brak to sens czytasz wspak.

Leave a Reply