Słońce osusza skrzydła ciężkie od wody. Niemrawo podnosi się z ziemi, potężne słońce mokre i zziębnięte. Deszcz milknie i pilnie to obserwuję. Absolutna cisza, brak zupełny wiatru. Niebo widać wyżej, nawet ptaki gromadnie leciały, czy gdzieś na ziemi teraz pada? Czy gdzieś na ziemi teraz wieje? Czy gdzieś na ziemi chmury dotykają ziemi? Potężny rozbłysk zza drzewa dosięgnął mych oczu, słońce się jednak uśmiecha. Jest delikatne i życzliwe. Nie pali lecz pozwala deszczowni odejść. Chwyciło wiatr za bary jak najlepszego przyjaciela by zatrzymać w bezruchu. Przez konary żółto zielonych drzew widać się uśmiecha. Obserwując uważnie, liście nawet nie drgną. Te na drzewach, na dachach i ziemi. I co teraz? Co się będzie działo? Nie wiem, poczekam co ma do powiedzenia słońce.
Leave a Reply