Znalazłem deszcz w kosmosie. Mocny deszcz, kołysze liśćmi. Na małych domkach opalają się w deszczu liście. W deszczu i w półmroku jesiennego poranka. Deszcz zdaje się siec coraz mocniej. Delikatny wiatr zaprasza kolejne na tę dziwną plażę. Liście jak gwarny tłum zdają się zbierać w grupy, tłumne hałdy, wielkie kupy (zawiałki). Ciężkie i przemoczone legły na trawie, widać że, w deszczu im dobrze. Jeden turlając się przeleciał mi nad głową. Wlepił we mnie swoje liściaste gały. Cały mokry, ciężki i mokry szybował jak opity bocian. Czy liście się śmieją? Przecież słyszę gwar. Kolejny żwawy liść zawirował i potem eksplozja szalonych liści. Wiatr nagle zawieje, potem cisza zupełna cisza i ten cieżki deszcz. Liście opalają się w półmroku. Cudowny deszcz znalazłem w kosmosie.
*Zawiałki – słowo stworzone przez autora. Oznacza ono hałdy nawianych liści.
Leave a Reply